poniedziałek, 7 kwietnia 2014

7 Półmaraton Poznań


Sobota.
Miała być regeneracja i odpoczynek. Było długa podróż i praca w ogrodzie do 20stej. Była też noc, podczas której budziłem się parę razy.
Niedziela 7.30
W końcu wstałem niewyspany. Śniadanie, herbata, czekolada, banan.
Przygotowanie ubrań; nie wiedziałem jak się ubrać. Dzień wcześniej wiało i było bardzo zimno.
Ubrałem się na "krótko", do plecaka zapakowałem cieplejsze rzeczy.

Po 9 byłem w firmie gdzie spotkaliśmy się z Agatą z inRudzienka's Mind i dwoma Michałami. Zostawiliśmy niepotrzebne rzeczy i spacerkiem udaliśmy się powoli na start. Na zewnątrz wyszło słońce i zaczęło wyraźnie grzać. Do tego wczorajszy zimny wiatr zniknął i na Malcie nie było nawet najmniejszej fali. To rozumiem :)
Biegaczy mnóstwo (nie wiem ile wystartowało, ale ukończyło bieg 6650 osób)!
Każdy z nas miał przydział do innej strefy, do teraz nie wiem w jaki sposób były one oznaczone ;) Wypatrywałem, ale nie zlokalizowałem niczego co by wskazywało, że jesteśmy np. w C.
Nieistotne :)
Ruszyliśmy!
To znaczy ruszył tłum przed nami, a my czekaliśmy cierpliwie na swoją kolej. W końcu przekroczyliśmy start, a za chwilę znów maszerowaliśmy. Po chwili zaczęliśmy w końcu biec.
Straszny tłok, sporo osób biegło szybszym tempem po trawie na poboczu. Pierwszy kilometr i już duża strata do zakładanego tempa: czas 5:54.
Zaczęło się wyprzedzanie, kombinacje alpejskie po to aby nie stracić jeszcze więcej. Na około 2 kilometrze zgubiłem Michałów. Wypatrywałem przez następne dwa, ale zostali gdzieś w tyle. Trudno, na pewno mnie dogonią.


Od 2-4 km średnie tempo 5:20, nadrabianie strat.
5-7 km tempo 5:09, jest dobrze.
8 kilometr mniej więcej, rondo Starołęka. Potykam się i lecę, lecę jak kamień.... prosto na kolana, ale jakimś absolutnym cudem udaje się utrzymać równowagę w ostatniej milisekundzie (tutaj muszę mocno podziękować Marcie Makowieckiej z Fabryki Formy i wspomnieć treningi funkcjonalne- podczas których pracowaliśmy mocno nad moją koordynacją i równowagą, albo raczej brakiem równowagi- MARTA DZIĘKI!!!!). Do teraz jestem pod wrażeniem tego wyczynu!!!! ;) Co ciekawe, to wydarzenie spowodowało wzrost pulsu o 10 punktów na chwilę. Niesamowita reakcja organizmu.
Wracając do półmaratonu...
8,9,10 km średnia 5:16.
Na 11 kilometrze największy podbieg trasy i tylko 5:38.
12,13,14 km coś zaczęło się dziać, ponieważ średnia zaczęła spadać: 5:21.
15 kilometr KTOŚ WYŁĄCZYŁ PRĄD.
BRAK.
NIEZAPŁACONE RACHUNKI, a raczej za małe doświadczenie (?), wiara w to, że żele energetyczne nie są potrzebne? Ale na trasie była czekolada i cukier! Nie jadłem! Dlaczego? Nie wiem. Kropka.
BRAK PRĄDU.
Biegnę. Człapię powoli.
15, 16 km średnia 5:30. No ładnie.
Na najbliższe 5 kilometrów prognozy były zatem średnie.
17, 18 km  mam wrażenie, że biegnę w drugą stronę, ale średnia 5:30 utrzymuje się.
19 km. Czuję się słabo? A raczej bardzo słabo? Wypatruję punktu z piciem. 5:46.
20 km. Zwalniam jeszcze bardziej. Organizm krzyczy marsz! Wal się! Poddaję się jednak. Przechodzę do marszu... Fak! Parę kroków, jest jeszcze gorzej ;) Ruszam, piję Oshee. Ostatni kilometr.
Czuję, że biegnę jak auto na oparach. Zły na siebie, wiem, że będzie życiówka, ale spodziewałem się więcej.
Wbiegam na metę jednak zadowolony, na tę chwilę nieoficjalny czas 1:55:39. Od ostatnich zawodów czas poprawiony o 7 minut.
Dziś mamy 7 kwiecień. Życiówki na 5 i 10 kilometrów oraz w półmaratonie POPRAWIONE. A to dopiero początek sezonu :) Łakomy na następne LEPSZE czasy.
Zima dobrze przepracowana w FABRYCE FORMY. Zadowolony :)


Ogromna popularność powoduje, że nasza czwórka pojawia się na łamach Pulsu Gminy :):)


.

21 komentarzy:

  1. Bardzo lubię Twoje relacje, są takie od serca ! :-) Jeszcze raz gratuluję wyniku i dzięki za motywację! :))) Moja relacja z debiutu juz wkrotce :) :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Agat również :) Widzimy się na następnej walce z kilometrami :)

      Usuń
  2. poprawienie życiówki o 7minut to dużo! fajnie się złożyło ,7 minut w 7 dzień kwietnia:) siódemka to szczęśliwa liczba! Gratuluję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, same siódemki. Nie zauważyłem ;)

      Usuń
  3. Gratuluję nowej życiówki :) Kolejnych zawodach będzie lepiej. Najważniejsze żeby być zadowolonym i dobrze się bawić :)

    OdpowiedzUsuń
  4. jest życiówka, to najważniejsze :) ogromne gratulacje, rekordy na ten sezon to dopiero początek :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Gratuluję :) i podziwiam :) bardzo dobry wynik

    OdpowiedzUsuń
  6. strefy były oznaczone na metalowych płotkach ;) gratuluję życiówki :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Gratuluje !! też myślałam o wystartowaniu ale jakoś psychicznie nie dałam rady :/

    OdpowiedzUsuń
  8. Pięknie Ci poszło nie da się ukryć ; ) Życiówka na początek sezonu.. ciekawe co będzie później! :D

    OdpowiedzUsuń
  9. super fajnie :) ja za radą trenera skorzystałam z żelu energetycznego i nie zawiodłam się :)
    gratuluję życiówki i trzymam kciuki za kolejne :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytelników bloga oraz jego autorkę zapraszam do wzięcia udziału w konkursie. Zajmie to jedną minutę a do wygrania - niesamowitości BIO. Link widoczny dopiero po zalogowaniu na fb:

    https://www.facebook.com/pages/Vibiopl/1446971335530680?id=1446971335530680&sk=app_139761029533870

    OdpowiedzUsuń
  11. Ogromne gratulacje! Świetnie opisałeś, jak zawsze 'biegłam' z Tobą każdy kilometr. Mam nadzieję, że za rok nic mnie nie zetnie z nóg i pobiegniemy razem!
    Jeszcze raz, ogromne ukłony, świetny czas - gratuluję!

    OdpowiedzUsuń
  12. Gratuluję życiówki :) Impreza wyszła super :) Faktycznie tłok był niesamowity, na szczęście tez mi się udało poprawić swój wynik.

    OdpowiedzUsuń
  13. Super sprawa! Gratuluję i zazdroszczę! Ja na półmaraton zbieram jeszcze siły. Póki co niebawem kolejny bieg na 10 km :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Gratuluję! jak miło poczytać relację kogoś kto również brał udział w tym samym biegu. Ja w Poznaniu debiutowałam, do zobaczenia w Swarzędzu i Dopiewie :)

    http://www.tamitolarun.pl/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję serdecznie za komentarz :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...