środa, 21 maja 2014

ja, Steve. Steve Jobs własnymi słowami


Opracowanie George

Przypuszczam, że nikomu nie trzeba przedstawiać Steve Jobsa? Zatem nie będę tego robił :)
Już we wcześniejszych recenzjach pisałem, że czytam wszystko co jest związane z twórcą firmy Apple.
Ta pozycja jest o tyle wyjątkowa, że nie jest to zwyczajna książka. Jest to zestawienie najciekawszych cytatów i wypowiedzi Jobsa. Większość albo prawie wszystkie teksty/cytaty czytałem po raz pierwszy, więc tym bardziej się cieszę, że trafiłem na tą pozycję.
Steve był absolutnie niesamowitym człowiekiem, szkoda, że tak szybko odszedł. Chciałbym nadal obserwować rozwój najdroższej firmy na świecie pod jego przewodnictwem. No cóż, teraz pozostaje czytanie źródeł poświęconych jego osobie. Zapraszam do przeczytania, sama esencja złotych myśli :)

wtorek, 20 maja 2014

Przesyłka od Alenergy


Parę dni temu kurier wręczył mi sportową paczkę od Alenergy. Jest to nowa firma, która wchodzi na nasz rynek z suplementami. Zajrzyjcie do nich na stronę.
W zestawie otrzymałem izotonik (smaczny, smak jabłkowy, łatwo się rozpuszcza i lepiej się go pije/nawadnia niż np. izotonik od Olimp, którego aktualnie używam).
Na dniach przetestuję żele, które na pewno przydadzą się na półmaraton, który zbliża się wielkimi krokami :) 
W paczce znalazły się  też suplementy: witamina D, magnez (jak miło, właśnie mi się skończył) i żelazo. Wisienką na torcie okazał się biały bidon- tego nigdy za wiele :)

poniedziałek, 19 maja 2014

Półmaraton- BIEG LWA



       W poprzednim poście już trochę ponarzekałem na nawałnicę w pracy oraz mało treningów w ostatnich dwóch tygodniach, więc teraz już nie będę się powielał ;)
W sobotę padało cały czas, zapowiedź pogody na niedzielę była taka sama. Po przebudzeniu ujrzałem te same szare chmury co w poprzedni dzień. Po raz pierwszy przed zawodami zacząłem coś kręcić pod nosem, że niby mi się nie chce nawet biec. Może na to wpłynęła pogoda, ale wydaje mi się, że niekoniecznie...
       W każdym razie zbliżała się godzina wyjazdu, a za oknem ulewa. Planowałem, jeśli tak będzie lało to nie startuję- tym bardziej, że lekkie osłabienie może przerodzić się w grypę itp. Później okazało się, że Michał miał podobne myśli ;)
Jednak  mimo różnych niesfornych myśli, stawiliśmy się w Tarnowie Podgórnym po odbiór pakietów.

        W zestawie świetna czapka i fajny mały plecak- na pewno się przydadzą. Świetna organizacja, wolontariusze pomocni, pomagali albo wręcz przekierowywali do toalet jeśli gdzieś były przeludnione.
Na zewnątrz budynku trwały "targi", parę straganów, ale oprócz odżywek nic ciekawego. Atmosfera jednak bardzo sympatyczna, sporo biegaczy i no cóż, rosnąca chęć do biegania. Wreszcie lekko rozbudzona, ponieważ ostatnio bywało różnie.
      Poszliśmy tradycyjnie się rozruszać i chyba przegapiliśmy oficjalną rozgrzewkę ?? 
Już gotowi na starcie i wpatrzeni w zegar. 13:59:59. 14:00, 14:00:30. Stoimy. 14:01:30- spiker krzyczy" START". Lepiej późno niż wcale, a my wolno ruszyliśmy i nagle huk armaty ;) Lekka desynchronizacja :D
      Odnośnie półmaratonu założenia mieliśmy raczej spokojne, bez konkretnych oczekiwań, a Michał z zatkanym nosem. No dobra było pewne założenie- 5:25 min/km.
Trochę opowiem Wam o trasie. Do przebiegnięcia mieliśmy trzy pętle, a w tym jedna nawrotka, niecałe 60 zakrętów (!!!) i dziesiątki podbiegów. Dlatego też trasę można uznać za urozmaiconą. Z racji obecności aż trzech pętli była atrakcyjna dla kibiców- było ich wielu, wszyscy pięknie kibicowali, jestem pod ogromnym wrażeniem. Strażacy zafundowali nawet gdzieś po drodze mgiełkę- pogoda, pomijając czasem drażniący wiatr, była udana.
      Do około 9 kilometra biegliśmy według planu. I wtedy stało się, Michała dopadła kolka. Przeszliśmy do marszu i ciut podreptaliśmy.  Trochę przeszła i szybko nadrobiliśmy stracony czas, ale nie na długo. 11 kilometr znów atak kolki i  12,5 km, i 14 km. Na 14 maszerowaliśmy z 1,5 minuty. Pewnie wiecie jak to coś jest uciążliwe. Podobno No-spa totalnie eliminuje możliwość jej wystąpienia- tak mówi pani doktor Agnieszka :) Trzeba to wypróbować!
Na 14 kilometrze Michał  wkurzony ciągłym stawaniem chciał żebym pobiegł do przodu sam. Pobiegłem. Starałem się trzymać założonego tempa. Na ponad 2 kilometrach biegłem równo z pewną dziewczyną- może to czytasz- dzięki za równy bieg..
Od 18 kilometra czułem już coraz większe zmęczenie i zacząłem zwalniać. Podbiegi były zmorą, ale co zrobić przecież należą one do elementu trasy :) Zacząłem powoli odliczać, czego wcześniej nie robiłem. 
Finisz był bardzo przyjemny, ostatnie 200 metrów to był bieg przed lwem- ile sił w nogach na stadionie przy pełnych trybunach :) Ostatecznie zabrakło parędziesięciu sekund do pobicia życiówki- ale na to jeszcze będzie czas.


Za linią mety okazało się jak bardzo chciało mi się pić- na szczęście organizator zapewnił pakiet regeneracyjny m.in. izotonik, batoniki, owoce w papierowej torbie dla każdego. 
A! Zobaczcie jaki świetny medal otrzymałem :


Jeden z ładniejszych z mojej kolekcji :) 
Parę minut przybiegł Michał- ten bieg będzie długo pamiętał ;)
Na koniec ustawiliśmy się w kolejce po standardowy ciepły posiłek, ale za chwilę okazało się, że jest PŁATNY!!! Nie uważam, że wszystko na takich zawodach powinno być za darmo, ale nauczony na innych imprezach sportowych tego, że miska makaronu jest za free niestety mogliśmy się tylko oblizać ;) Żaden z nas nie miał akurat przy sobie 20 złotych :> Na szczęście były wafelki ;)
Podsumowując, Bieg Lwa to bardzo udana impreza sportowa, na pewno będę chciał pojawić się w Tarnowie w przyszłym roku. Ogólnie świetna organizacja, klimat i według mnie wcale niełatwa trasa. Kto był ten wie, a kogo nie było ten



sobota, 17 maja 2014

Na dzień przed półmaratonem - Bieg Lwa



Już jutro biorę udział w Biegu Lwa- czyli w tym przypadku akurat półmaratonie. Chciałem tam debiutować w zeszłym roku, ale o ile dobrze pamiętam, nie pasował mi termin. Wtedy też śledziłem informację, które pojawiały się przed oraz po zawodach i wydawało się, że organizacja stoi na dobrym poziomie.
W tym roku zapisałem się już wcześniej i będę miał okazję, mam nadzieję, potwierdzić swoje oczekiwania. Organizatorzy tworzą ciekawą "otoczkę", zapraszają również rodziny i starają się żeby było bardzo sportowo!
W programie znajduje się Bieg Lwiątek- różne dystanse dla różnych grup wiekowych. Z czterolatkami mogą pobiec rodzice :) Jeszcze jest Pogoń za Lwem- jedna pętla czyli 7,3 kilometra.
Na FB można obejrzeć jak będą wyglądać medale czy część pakietów startowych.
Co do półmaratonu, będą trzy pętle a finiszem na na stadionie :)
Aktualna forma:
Od ostatnich zawodów w niedzielę, w Swarzędzu (relacja) nie biegałem NIC. Nie liczę tych 4 kilometrów w środę. Z resztą biegło się fatalnie ;) Do tego bardzo intensywny tydzień w pracy. Postanowienie jest jedno, jutro biegnę dla zabawy, nie będę próbował poprawiać życiówki. Po prostu będę się cieszył chwilą :)
Może ktoś z Was tam pobiegnie, może się spotkamy, do zobaczenia :)

piątek, 9 maja 2014

Trening z pulsometrem



TRENING Z PULSOMETREM- Joel Friel

Bieganie to jedna z najprostszych czynności. Wystarczy szybciej stawiać nogi i już jesteśmy w biegu. Biegamy z różnych powodów. Chcemy poprawić kondycję, schudnąć, odstresować się, dla towarzystwa. Każdy ma swoje powody. Część biegaczy biega i analizuje swoje wyniki, sprawdzając i oczekując progresu. Do pewnego momentu można poprawiać osiągi jednak w pewnym momencie jest to utrudnione.
Dlatego warto zacząć trenować bardziej świadomie. Tu akurat mam na myśli trening z pulsometrem. Oczywiście wcześniej należy nabyć odpowiednie urządzenie. Wybór na rynku jest duży, więc każdy znajdzie coś dla siebie i wcale nie trzeba inwestować ogromnych pieniędzy.
Mając już odpowiednie urządzenie możemy rozpocząć trening według Joela Friel. Dodam, że autor jest trenerem sportów wytrzymałościowych od ponad trzydziestu lat. Trenuje amatorów, a także olimpijczyków i mistrzów świata. Jest autorem świetnej Biblii Triatlonu.
Wracając do Treningu z pulsometrem. Friel uczy w jaki sposób świadomie rozpocząć świadome trenowanie. Pierwsze rozdziały to absolutne podstawy treningu, jeśli już posiadamy tą wiedzę można pominąć, jednak nic nie szkodzi nawet odświeżyć sobie pewne informacje, tym bardziej, że autor obala część mitów.
Książką dostarcza kompletne informacje jak wyznaczać swoje progi, jak ćwiczyć, jak długo, jakie dyscypliny (zmęczenie/tętno podczas jazdy rowerem nie jest równoważne np. z bieganiem), kiedy stosować podbiegi, interwały itp. Z perspektywy czasu wiem, że moje treningi były może niekoniecznie bezsensowne, ale na pewno mogły być bardziej efektywne. Dlatego szczerze polecam przeczytanie tę książkę. Nie odstawiam jej na razie na półkę, ponieważ chcę przeczytać ponownie. To jest po prostu ogromna skarbnica wiedzy, a ja chcę w swoich treningach notować ciągły progres :)

środa, 7 maja 2014

Mega trening 15-minutowy


Paolo Roberto
Mega trening 15- minutowy to nowa pozycja na naszym rynku. Napisana przez wielokrotnego mistrza Szwecji w taekwondo i kickboxingu. Składa się z propozycji dziesiątek ćwiczeń z krótkim opisem oraz zdjęciem jak się powinno je wykonywać.


Wszystkie ćwiczenia są wykonywane przez autora z wykorzystaniem obciążenia własnego ciała. Nie potrzebujemy żadnych hantli, sztang czy ciężarków. Ok, przyda się tylko krzesło. 
Ogromną zaletą ćwiczeń jest to, że nie potrzebujesz ruszać się z domu, mało tego, wszystkie ćwiczenia masz w jednym miejscu. 
Książka jest podzielona na parę rozdziałów, które dotyczą konkretnych części ciała:
- rozgrzewka, ramiona i barki, nogi, tułów, całe ciało, stabilność i równowaga, rozciąganie.
Autor sugeruje żeby treningi robić naprzemiennie. To znaczy jednego dnia ramiona i barki, a następnego np. nogi, co jest oczywiste :) Wystarczy otworzyć książkę na konkretnych stronach.


Dla ułatwienia na końcu książki autor proponuje serie ćwiczeń z dedykowaną liczbą powtórzeń. Przy niektórych ćwiczeniach znajduje się informacja, że jest dla zaawansowanych osób, żeby nikt sobie krzywdy nie zrobił.



niedziela, 4 maja 2014

Autobus energii


Jon Gordon
Właśnie skończyłem słuchaći jestem w naprawdę dobrym humorze. Ta książka jest niesamowicie pozytywna. Być może znaczenie tutaj miał fakt, że wysłuchałem ją w formie audiobooka. Mężczyzna, który ją czyta tworzy ciekawy klimat. Książka użyczona dzięki uprzejmości Audioapp.
Autobus energii daje pozytywnego kopa. Jest to książka biznesowa, ale zręcznie "ukryta" pod wcale nieskomplikowaną fabułą.
Jest sobie niejaki Damian, które znajduj się raczej w dołku życiowym. W domu w relacjach z żoną  jest nieciekawie, w pracy jeszcze gorzej, w grupie której jest szefem, i która ma za dwa tygodnie przedstawić premierę nowego produktu zupełnie się nie układa. Jego życie to seria niepowodzeń. Na dodatek jest słabym szefem, a pracownicy nie darzą go żadnym szacunkiem. Na domiar złego w kluczowym momencie psuje mu się auto i trafia na przystanek. Właśnie tutaj wszystko się zmienia, w momencie kiedy przyjeżdża autobus, a na pokładzie wita go Radosna.
Odtąd zaczyna się mocne szkolenie, jednak w formie dla czytelnika jeszcze nieznanej.
 Sposób funkcjonowania, podejmowania decyzji i zarządzania Damiana zostaje wywrócony do góry nogami. Kluczem okazuje się pozytywna energia, która jest orężem do zmagania się z przeciwnościami losu oraz przede wszystkim do realizowania celów.
Jon Gordon po raz kolejny udowadnia, że każdy może być kierowcą własnego autobusu pełnego pozytywnej energii oraz ludzi. Polecam!


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...