czwartek, 14 listopada 2013

Treningi w Fabryce Formy



Dziś zwyczajne wybieganie. Na dworze chłodno, 2C, w powietrzu mgła, ale dobrze się ubrałem i biegło się przyjemnie.
Pogoda jest coraz gorsza, co wcale nie dziwi, w końcu jest połowa listopada. Razem z pogodą spada motywacja do treningów na świeżym powietrzu. Dlatego też wracam do Fabryki Formy gdzie przygotowywałem się do triathlonu, skąd mam bardzo dobre wspomnienia. Zapowiada się pracowita jesień, zima i początek wiosny. Plany są konkretne. Rok 2014 ma być rokiem nowych rekordów biegowych na trzech dystansach: 5, 10 i 21 kilometrów.
Będę startował w Maniackiej Dziesiątce, półmaratonie w Poznaniu i oczywiście z Biegiem Natury. Nie widzę innej możliwości niż poprawienie wszystkich czasów!!!!!!!! :)

środa, 13 listopada 2013

"Kreatywność" Osho



Książka czekała na przeczytanie wiele tygodni. Nigdy nie mając do czynienia z Osho, czułem, że będzie potrzebne maksymalne skupienie, ponieważ to dzieło do "lekkich" nie należy.
Co ciekawe Osho nie pisał książek. Wszystkie powstały na bazie nagrań audio i wideo. Jak sam powiedział, wszystko czym się dzieli jest przeznaczone do wszystkich, a także do przyszłych pokoleń. Jak sam twierdzi, ludzi kreatywnych docenia się wiele lat po śmierci.
The Sunday Times uznało go jednym " z 1000 twórców XX wieku". Z kolei popularne czasopismo indyjskie uznało go obok Gandhiego czy Buddy jedną z dziesięciu osób, które zmieniły losy Indii.
W książce "Kreatywność" Osho intepretuje słowo kreatywność.  Zdecydowanie oddziela ją od wiedzy nabytej.  Twierdzi, że tylko bycie wolnym wyzwala kreatywność, a wiedza ją zabija. Uważa, że do pewnego wieku dzieci są przepełnione kreatywnością, a później wraz z edukacją wiedza ją zastępuję.
Człowiek produkuje zamiast tworzyć, a przecież w produkcji już dawno zastąpił go komputer, który jest setki razy wydajniejszy.
 "Kreatywność to powoływanie do życia czegoś nowego, robienie miejsca, aby to, co nieznane, spenetrowało to, co znane, przecieranie szlaku, tak, aby niebo mogło zejść na ziemie."
Po skończeniu lektury jestem przekonany, że też ją przeczytał Steve Jobs. Jeszcze bardziej rozumiem co chciał przekazać światu, niesamowite.
"Kreatywność" nie jest to poradnik ani nie jest to podręcznik o filozofii życia. Czytając masz wrażenie, że ktoś próbuje z głębi serca przekazać Tobie swoją prawdę i natchnąć do działania. Pozostaje pytanie: co z tym zrobisz?

poniedziałek, 11 listopada 2013

3 Luboński Bieg Niepodległości 10km



11 listopad 2013, to  dzień przedostatnich zawodów w których brałem udział w tym roku. Wybór padł na zawody na dystansie 10km w Luboniu.
Raczej nieprzygotowany, ostatni raz biegałem 9 dni temu, wtedy kiedy biłem życiówkę na 5km. Tak, wiem... wstyd, brak systematyki, przyznaję się bez bicia.
Pojechaliśmy z M. i ojcem M. odpowiednio wcześnie żeby odebrać pakiet startowy. W pakiecie duża garść zbędnych ulotek, izotonik oraz koszulka techniczna.


Wszędzie mnóstwo biegaczek i biegaczy, w końcu zapisało się 1200 osób. Odbiór pakietów znajdował się w Ośrodku Sportu i Rekreacji. Świetnie zorganizowany, ale trochę dziwi fakt odbioru koszulki w innym miejscu, czyżby ta mała siatka nie pomieściłaby jej ;)?
Trybuny pełne ludzi, wystawa pucharów, spiker cały czas coś mówiący, stanowisko Garmina i wiele innych atrakcji. Ojciec M. mówi, że jest mu duszno i wychodzi na zewnątrz.
Spotykamy wcześniej też Michała 2 (nie tego Michała, z którym zwykle biegam :), Roberta i Anię.
Chwilę rozmawiamy, a spiker zapraszam na start. Powoli się tam udajemy.
Start i meta super umiejscowiona, jakieś 150 metrów od OSiR.
Na miejscu ponad 30 osób z flagami (osobna kategoria) naszego kraju- w końcu to święto narodowe!
Spiker zdradza, że zaraz odśpiewamy hymn, jakiś szum, obracamy się lekko w lewo i tył, a tam chórek rozpoczął śpiewanie. Niby śpiewa, ale 20 metrów dalej ich nie słychać. Zaśpiewaliśmy za nimi na pół gwizdka, a za chwilę spiker krzyknął, że jeszcze raz i zaintonował. Dopiero za drugim razem nam wyszło, super klimat.
Po chwili nastąpiło odliczanie i wystrzeliliśmy. 100 metrów, 200, 300, słyszę karetkę. Myśli przebiegły..
600, 800m tempo 4:41 na pierwszym kilometrze, przebiegam obok karetki i zauważam M.! Zbiegam z trasy i szybko do niej podbiegam. Okazało się, że karetka przyjechała do ojca M. :( Poczuł się gorzej i zabierają go do szpitala, lekarz powiedział, że jest ok, M. mówi "biegnij".
Wróciłem na trasę ze stratą około 40 sekund. Misja do wykonania- dogonić Michała. Trochę wypadłem z rytmu, mówię sobie skup się!
Podgłośniłem mp3 i zaczynam nadrabianie. Drugi kilometr z postojem wyszedł 5:23. Następnie dość długi zbieg, wykorzystałem chociaż wiem, żeby nie przesadzać. Gonię! Na dłuższych prostych wyglądam Michała, ale jeszcze go nie widzę.
3,4km były jeszcze poniżej 5:00min/km, ale później zaczęły się krótsze i jeden długi podbieg. Na 5km woda, wziąłem kubek, miło że kolega podbiegł i nawet kropelka się nie wylała, pełen profesjonalizm :)
Wypłukałem gardło i wyrzuciłem. Walczę, dobrze że zabrałem czapkę, ponieważ w niektórych miejscach dość mocno wiało (Garmin pokazał odczuwalność temperatury 1C).
6km widzę Michała gdzieś daleko. Muszę go dogonić.
7,8 km średnia 5:18min, czuję zmęczenie. Trochę przyspieszam, Garmin pokazuję: ostatni kilometr, Michał coraz bliżej. Za chwilę wybiegam zza zakrętu (9,3km) dłuuuga prosta, a na końcu META! Gaz do dechy, ostatkiem sił. 9,7 km, zrównuję się z Michałem. Klepię go w ramię i ręką pokazuję, że CIŚNIEMY. Przyspieszamy, zaraz przechodzimy do sprintu i równo wpadamy na metę!!! Michał bije życiówkę o 3 minuty! Wręczenie medalu, swoją drogą naprawdę bardzo ładnego, gratulacje, zadowolenie!
Czekamy chwilę i zaraz szczęśliwa Ania wbiega na metę realizując swój cel. Zachwycona :)))


Szczęśliwi i zmęczeni dostajemy mini rogala, herbatę i udajemy się po posiłek regeneracyjny :)
Zawody świetnie zorganizowane, na pewno pojawię się w Luboniu w przyszłym roku!

Ubiór:
- krótkie spodnie New Balance
- koszulka Nike Pro (1 warstwa)
- cienki polar Quicksilver


Najlepsze zdjęcie z tych zawodów. Pani Maria jest jedyna w swoim rodzaju!!!

niedziela, 10 listopada 2013

Bieg Niepodległości w Luboniu 10km


Kto z Was jutro biegnie w Luboniu? 1200 biegaczy, jestem ciekawy czy będzie dużo miejsca ;)
Trzymam kciuki żeby nie padało. Według pogodynki ma być zachmurzenie duże i 4C podczas startu o 10 rano.
Nie nastawiam się na bicie życiówki, raczej na w miarę sprawne przebiegnięcie. Wczoraj zdałem sobie sprawę, że w czasie stawiania kroków nieświadomie krzywo stawiam stopę. Idąc "normalnie" czuję ból, jestem zaskoczony, ponieważ nie wiem skąd się to wzięło. Tym bardziej, że od ostatnich zawodów 2 listopada nie byłem na żadnym treningu! ŻADNYM!!! A jutro chcę w miarę dobrze wypaść... Trzymajcie kciuki. Ostatnie zawody na 10 km w tym roku!

piątek, 8 listopada 2013

Wspomnienia z triatlonu


Na pewnej stronie www przypadkowo znalazłem w promocyjnej cenie pakiet zdjęć z mojego debiutu :)
 I tak zebrało się na sierpniowe wspomnienia :)





czwartek, 7 listopada 2013

Książka WYŚCIG TAJEMNIC


Tyler Hamilton i Daniel Coyle
Tyler Hamilton, to amerykański kolarz szosowy startujący w najważniejszych i najtrudniejszych imprezach rowerowych: Tour de France, Vuelta a Espana czy Giro d'Italia.  W Wyścigu Tajemnic opowiada o swojej zawodowej karierze. Tyle, że nie jest to zwyczajna opowieść o sukcesach i porażkach. Jest to opowieść o ciemnych stronach kolarstwa. Transfuzja krwi, epo, hormon wzrostu, kortyzon i inne sterydy. Stosowane nagminnie, a nawet wręcz przyjęte jako standard. Kłamstwa powtarzane miliardy razy, które dla niektórych stały się prawdą i nową rzeczywistością. Nawet rodziny wciągnięte w ten świat wspomagające swoich mężów czy synów różną chemią robiących z zawodników cyborgi to pokonywania kolejnych wzniesień i kilometrów. 
Wiedziałem o dopingu w kolarstwie, ale ta książka dostarczyła mi ogrom niesamowitych informacji i myślę, że mój stosunek do tego sportu zmienił się na zawsze. Rozumiem, że trzeba wykazać się wyjątkową wytrzymałością aby przejechać ponad 3300km w 21 etapach, ale przecież można zrobić to bez dopingu- czyli wolniej, ale wtedy wszyscy mieliby równe szanse.
Pamiętam parę lat temu jak zachwycałem się Lance Armstrongiem. Facet pokonał raka i zwyciężył siedmiokrotnie w Tour de France. Tyler Hamilton dość szczegółowo opisuje kulisy tych sukcesów. Wcześniej Lance wydawał mi się przykładem wyjątkowego sportowca, wzorem do naśladowania. Jego prawdziwe oblicze przedstawione tutaj jest to zupełne przeciwieństwo moich wyobrażeń. Zachęcam do przeczytania tej książki (nie tylko fanom kolarstwa), która wciąga do ostatniej strony. Gdybym miał wybrać kategorię dla niej, to byłby do thriller :)

wtorek, 5 listopada 2013

Ochronny krem dla sportowców


Na zewnątrz są coraz gorsze warunki do biegania (czy innych aktywności), a najbardziej na zewnętrzne czynniki atmosferyczne (deszcz, wiatr, mróz, słońce) narażona jest nasza twarz. Każdy powinien dbać o jej ochronę. Ja do tej pory dbałem, ale po treningu zamiast w trakcie, co niekiedy skutkowało podrażnieniem.
Na ostatnich kilkunastu treningach biegowych, w tym półmaraton (silny wiatr, słońce) i szybkie zawody na 5km (deszcz i wiatr, 6C) testowałem ochronny krem sportowy firmy Tołpa.
Jednym z powodów, dlaczego wcześniej nie używałem żadnego kremu podczas treningu na świeżym powietrzu, to jest to, że zwyczajnie obawiałem się, że wraz z kroplami potu będzie spływał z twarzy albo/i będę czuł się niekomfortowo.
Test został zdany wzorowo. Jestem pod jego wrażeniem.
Główne cechy:
- szybka wchłanialność
- filtr spf 20
- hypoalergiczny
- duża wydajność
- delikatny zapach, według mnie neutralny
- nie pozostawia tłustej warstwy (tego najbardziej się obawiałem)
- wzmacnia i regeneruje skórę
- zwiększa elastyczność i nawilża
Trzeba pamiętać o rozprowadzeniu kremu na minimum 20min przed wyjściem.
Lubię sprawdzać skład kosmetyku, a tutaj m.in.:
torf tołpa, ekstrakt z bawełny, betaina z buraka, masło kokum, masło sezamowe, masło shea, gliceryna



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...